Jak często doceniasz to, co masz?
Wiem, wiem – brzmię teraz jak każdy biedacoach na fejsie. Posłuchaj mnie mimo wszystko, bo to, co mam Ci dziś do powiedzenia to tylko z pozoru banał.
Jeśli o mnie chodzi mam alergię na gównoporady mistrzów brandingu z serii www.imięinazwisko.pl, do takiego stopnia, że czasem wieje ode mnie ignorancją. Za przykład niech posłuży rytuał wdzięczności. Czyli wstajesz rano i wyliczasz w myślach, za co jesteś wdzięczny. Jest to sprawdzona metoda na poprawienie sobie nastroju (jej skuteczność została udowodniona za pomocą badań naukowych), a mimo to unikałem jak ognia.
Dlaczego?
Bo zbyt mocno kojarzy mi się z wcześniej wspomnianymi panami kropka pe-el, którzy rzucają wdzięcznością w mordę za każdym razem, gdy przez przypadek lub z chorej ciekawości kliniesz odnośnik, którego nie powinieneś.
A jednak, jestem dziś tutaj, by powiedzieć Ci: bądź, kurwa, wdzięczny.
Ale nie tak duchowo, czakrowo, ayahuaskowo, chujowo.
Bądź wdzięczny pragmatycznie i wykorzystaj to jako zasób do tego, by urosnąć, mieć większą motywację i przestać pierdolić, użalać się nad sobą.
Pomyśl sobie w ten sposób: jakie było prawdopodobieństwo, że urodzisz się w cywilizowanym kraju? Takim, w którym nie ma wojen, masz bezproblemowy dostęp do szkolnictwa? Zamiast w Polsce, mogłeś / mogłaś swój pierwszy krzyk wydać w dowolnym, pochłoniętym wojną państwie. Głodować w Afryce, zostać włączonym do islamskiej bojówki, walczyć o przeżycie w indyjskich slumsach.
Kolejna sprawa: jakie było prawdopodobieństwo tego, że nie tylko urodzisz się w cywilizowanym kraju, ale także w rodzinie, która nie musi każdego dnia walczyć o przetrwanie? Gdzie zawsze miałeś co jeść i w co się ubrać?
Jeśli dwie powyższe perspektywy w połączeniu nie zaserwowały Ci kopa w mordę, to mam coś na deser:
Zastanów się, jaka była szansa na to, że nie tylko urodzisz się w cywilizowanym kraju, w normalnej rodzinie powyżej progu biedy, ale w dodatku w tych konkretnych czasach?
Według mojej wiedzy żyjemy w najlepszych możliwych czasach. Nie wierzysz? Cofnij się wstecz o dowolną liczbę lat i masz przejebane.
Czasy prehistoryczne? Bez komentarza.
Średniowiecze? Średnia wieku 40 lat, ciągłe wojny, gwałty, w dodatku zabija Cię zwykłe przeziębienie. Gdy przyszedłem na świat byłem bardzo wątły, przeszedłem 3 skomplikowane operacje. W Sparcie zrzuciliby mnie ze skarpy, w średniowieczu zmarłbym po 2-3 latach od narodzin i skończył pod ziemią. A nawet, jeśli nie, to zabiłaby mnie byle grypa, najazd morderców lub (czyli) żołnierzy, ewentualnie otrzymałbym na wojnie przydział w pierwszym rzędzie pikinierów i zanim zostałbym stratowany przez nadjeżdżającą kawalerię doszczętnie osrałbym zdobyczne hajdawery. Oczywiście mógłbym urodzić się w rodzinie szlacheckiej, ale wciąż musiałbym mordować i mógłbym zostać zamordowany. Dorzućmy do tego brak antykoncepcji, śmiertelne choroby weneryczne i palenie na stosach za posiadanie innego zdania niż władza.
Czasy rewolucji przemysłowej? Brak wystarczającej kontroli nad życiem, tłuste konwenanse, prosta (prostacka) ścieżka kariery – nudy. No, chyba, że rodzisz się w magnaterii. Jakie na to szanse?
Czasy przed I wojną światową, dwudziestolecie międzywojenne lub II wojna światowa? Wciąż brud, smród, wojny. Podziękujesz za patriotyzm, wypniesz się i nie będziesz chciał ginąć za ojczyznę? Nie bój się, wciąż zabije Cię pandemia hiszpanki (od 50 mln do 100 mln ofiar w latach 1918-1919).
Pokolenie moich dziadków, którzy całe życie spędzili na roli? Eee…
Pokolenie moich rodziców, dorastanie w głębokim PRLu?
Prawda jest taka, że właśnie teraz mamy najlepsze możliwe czasy. Nie zabije Cię byle wirus, bo nie ma już niekontrolowanych, śmiertelnych wirusów wybijających 1/4 populacji. Nie musisz iść i ginąć za opasłych polityków, bo w Europie nie ma wojen. Nie potrzebujesz nazwiska, znajomości, kapitału na początek, by stworzyć swój biznes i wymyślić swoją karierę (rozumiesz? WYMYŚLIĆ – ludzie z poprzednich epok umarliby z zazdrości, gdyby dowiedzieli się o swobodzie, z jaką za kilkaset lat mogliby kreować własne życie).
Wystarczy, że posiadasz połączenie z internetem, a to w tym momencie równie powszechne, co wylewanie zawartości nocnika przez okno w średniowieczu.
Ogranicza Cię tylko Twoja wyobraźnia.
W swoim telefonie, czy laptopie posiadasz wszystkie informacje, jakich potrzebujesz – na każdy możliwy temat. Możesz wchłaniać wiedzę z książek, kursów, filmów na YouTube. Na wyciągnięcie ręki masz dostęp do umysłu ludzi, którzy zarabiają miliardy dolarów. Granice stoją otworem, możesz w dowolnej chwili kupić lot last minute i za kilkaset złotych znaleźć się gdzieś, gdzie jest ciepło, woda niebieska i nie ma Polaków (hehe).
Spytaj rodziców, czy w czasach swojej młodości też tak mogli.
Żeby budować swój brand, założyć biznes online i dotrzeć do ludzi też potrzebujesz właściwie tylko telefonu. Wyobraź sobie, że miałbyś markę budować bez Internetu. Nikt o Tobie nie wie. Ogłaszasz się przez gazety, klientów łapiesz z poleceń. Teraz w kilka sekund penetrujesz informacjami cały świat, stajesz się kimś z nikogo na pstryknięcie palcami.
Ja pierdolę, w tych czasach byle laska z cyckami i telefonem zarabia gruby hajs, tylko dlatego właśnie, że posiada… cycki oraz telefon. Jeśli to zjawisko nie mówi samo za siebie, to ja już nie wiem, jak otworzyć Ci oczy.
Podsumowująć: jakie są szanse na to, że rodzisz się jako biały człowiek w Polsce, bez defektów, w normalnej rodzinie, w tych konkretnych czasach?
Na moje oko wszyscy jesteśmy farciarzami.
Mam dla Ciebie wiadomość: właśnie wygrałeś w totka.
Co teraz?
Nie chce być malkontentem, ale nie zgodzę się z tym, że
“Nie potrzebujesz kapitału, by stworzyć swój biznes”
Gdyby tak było, życie wielu ludzi w tym moje własne, wyglądałoby znacznie inaczej.
Pieniądze a raczej ich brak, są tutaj ograniczeniem, które nie pozwala sobie tego życia kreować.
Nawet jeżeli nie ma tu wojen, chorób czy innych czynników,
które wymieniłeś to i tak dużo lepiej byłoby urodzić się w krajach zachodnich.
Poza tym od wymyślenia swojej kariery, do zrealizowania jej, jest potwornie długa droga.
Samo wymyślenie, niestety niczego nie załatwia.
Ja jestem przykładem kogoś, kto stworzył self-employment bez kapitału na start. Początki były ciężkie, czyli jedzenie ryżu 5x dziennie oraz wiele lat budzenia się rano z myślą “a co ja, kurwa, robię?”. Ale opłaciło się. Dlatego najwazniejsze w życiu, to dowiedzieć się, w czym jesteś dobry i ładować w to punkty doświadczenia. Przy wsparciu dzisiejszej technologii Twoje kompetencje dadzą Ci sukces. Nie wspominałem o roli kompetencji w tekście, bo wydała mi się oczywista. Musisz zastanowić się, jaką wartość możesz dawać ludziom, ustawić to na jednej linii ze swoim potencjałem i zacząć zarabiać pieniądze.
Siemasz, wiesz co, po części się z Tobą zgodzę i też mnie denerwuje jak słyszę “kiedyś to było” albo “za komuny nie było takiego bandyctwa” lub moje ulubione “kiedyś to byli dżentelmeni i traktowali kobiety tak jak trzeba”. Podpisuję się jedną ręką, bo naprawdę, ci ludzie w dupie byli, gówno widzieli i jęczą. Wiesz co jest problemem w dzisiejszych czasach? Ogólna dostępność do informacji. Wszechobecne reklamy, wiadomości mówiące o tym, że celebryci żyją jak pączki w maśle, gdy ty klepiesz biedę, wojnach (co z tego że cię to nie dotyczy, skoro na co dzień masz styczność z tematem wojen), machlojki… Czytaj więcej »
Och, tak! To rozczarowanie i presja wynikają z niezrealizowanego planu też potrafi mnie przybić. Jakieś porady?
Odnośnie tego tematu, powstało na blogu kilka tekstów na ten temat, spróbujcie poszukać po hashtagach 😉
Rafał, bardzo dobry komentarz. Tak, zgadzam się, że ilość wyborów jest przytłaczający. To błogosławieństwo i przekleństwo w jednym. Natomiast po stokroć wolę mieć ten dylemat, niż 0-1nkowe życie, jakie mieli np. moi rodzice 🙂
Wpis trochę nieaktualny przez obecną sytuację z Covid 😉