Please enable JavaScript to view the comments powered by Disqus.
07 sie
 KOMENTARZY
, , , ,
#Dziennik

Cichy myśliwy

Dawno temu, kiedy byłem jeszcze zakompleksionym, ale pełnym determinacji facetem, który bardzo chciał się zmienić, za cel postawiłem sobie jak najczęstsze wychodzenie do klubów. Chciałem nauczyć się tańczyć, poczuć się swobodnie, zrozumieć dynamikę nocnego życia – wszystko po to, by jak najskuteczniej uwodzić kobiety. Po pierwsze, musiałem sprawić sobie odpowiednie ciuchy. W myśl oklepanej do porzygu zasady ‚błyskoteki’ zamówiłem sobie odjechaną, czerwoną koszulę i założyłem na szyję złoty łańcuszek, nie zdając sobie sprawy z faktu, że wyglądam jak pieprzona choinka.

O tak, przyciągałem wzrok dziewczyn. I facetów. Cholera, nawet psy na mój widok przestawały machać ogonem i przechylały w zdziwieniu głowę. Czułem się jak gwiazda rocka i skupiałem na sobie uwagę całego klubu. Wtedy wydawało mi się, że odwalam dobrą robotę.